Reklama

Męczarnie z beniaminkiem. Energa MKS lepsza po rzutach karnych od Śląska

03/12/2024 08:43

Dwa punkty zainkasowali piłkarze ręczni Energi MKS Kalisz w kolejnym meczu Orlen Superligi. Długo jednak wydawało się, że po fatalnym meczu w Opolu również w starciu z beniaminkiem z Wrocławia kaliszanie poniosą porażkę

Mecz ze Śląskiem Wrocław, który przed laty zapisał piękną kartę w historii polskiej piłki ręcznej, a teraz próbuje odbudować swoją renomę, miał być dla zespołu z Kalisza lekarstwem na niesmak, jaki pozostał po fatalnym występie w Opolu. Tymczasem spotkanie w Arenie Kalisz podopieczni trenera Rafała Kuptela rozpoczęli koszmarnie, bowiem rywale prowadzili 4:0. Pierwszą bramkę Energa MKS zdobyła dopiero po siedmiu minutach gry (Bartosz Kowalczyk). W 9. minucie rywalizacji było jednak 6:1 dla przyjezdnych po trafieniu Huberta Korneckiego. Teraz dopiero kaliszanie zaczęli grać nieco lepiej, a szczególnie dotyczy to Joela Ribeiro, który zdobył trzy bramki z rzędu. Gospodarze nie byli jednak w stanie ani razu doprowadzić do remisu, a pod koniec pierwszej połowy goście znów „odjechali” im na kilka trafień, wygrywając pierwszą połowę 14:11, a mieli już nawet pięć bramek zapasu (14:9).

Postawa kaliskiej drużyny w drugiej połowie przed długi czas też nie była taka, jaką oczekiwaliby kibice w Arenie Kalisz. W 42. minucie po rzucie Szymona Muchy Śląsk prowadził 21:16 i niewiele wskazywało na to, aby zespół z Kalisza przeszedł jakąś metamorfoza i zmienił losy spotkania. A jednak tak się właśnie stało, bowiem między 56. a 58. minutą mecze bramki Matiji Starcevicia, Łukasza Kucharzyka i Miłosza Bekisza doprowadziły do remisu 26:26. Przyjezdni wyszli jeszcze na prowadzenie po trafieniu Kamila Ramiączka, ale chwilę później stan meczu ponownie wyrównywał Miłosz Bekisz. Beniaminek z Wrocławia miał czas na zdobycie zwycięskiej bramki, ale najpierw pomylił się Bartosz Nastaj, a strzał Mateusza Jankowskiego obronił Jan Hrdlicka.

Reklama

W serii rzutów karnych kaliszanie nie pomylili się ani razu. Jan Hrdlicka natomiast obronił rzut Szymon Famulskiego. Decydującego gola z siedmiu metrów zdobył dla Energi MKS Bartosz Kowalczyk, co oznaczało dwa punkty dla drużyny znad Prosny i awans na piąte miejsce w tabeli (20 pkt.). Obie drużyny zmierzą się również w 1/8 Orlen Pucharu Polski – tym razem we Wrocławiu. Natomiast w następnej serii spotkań Orlen Superligi Energa MKS zagra w Arenie Kalisz już w piątek (06.12., g. 18.00) z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski.

(dd)

Reklama

Energa MKS Kalisz – WKS Śląsk Wrocław 27:27 (11:14), karne 5:4

Energa MKS: Hrdlicka, Szczecina - Ribeiro 7, Starcević 6, Kucharzyk 5, Doncow 3, Molski 3, Bekisz 2, Fedeńczak 1, Kowalczyk, Wróbel, Moryń, Kus

Karne: 2/2. Kary: 12 minut (Doncow - 4 min., Wróbel, Ribeiro, Kucharzyk, Moryń - 2 min.)

WKS Śląsk: Małecki, Dudek - Kornecki 6, Nastaj 5, Mucha 4, Ramiączek 4, Cegłowski 2, Wielgucki 2, Famulski 1, Jankowski 1, Przybylski 1, Gądek, Kołodziejczyk, Kawka, Burtan

Karne: 3/4. Kary: 4 minuty (Nastaj, Jankowski - 2 min.)

Reklama

Fot. Michał Sobczak

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości