Po publikacji w Życiu Kalisza artykułu na temat zmasowanych kontroli jakie były udziałem kaliskiego przedsiębiorcy („Jak kaliska policja nęka przedsiębiorców”, ŻK nr 15 z 14 kwietnia), służby zmieniły taktykę. – Faktem jest, że nie ma, jak poprzednio, spektakularnych nalotów ale nie oznacza to końca nękania. Cel pozostał – zniechęcenie do działania i zamknięcie biznesu – ocenia Dawid Balcerzak, właściciel Evolution Gym&Fitness
Przypomnijmy. 8 kwietnia br. przed siedzibą firmy przy Al. Wojska Polskiego pojawiło się ponad dwudziestu funkcjonariuszy kaliskiej policji. Próbowali wejść do środka i kontrolować szkolących się klientów ośrodka, na co nie zgodził się właściciel, domagając się nakazu. Ostatecznie okazał dokumenty, z których wynika, że ponad 4 miesięcy temu siłownia została zamknięta a w jej miejscu, zgodnie z prawem, działa ośrodek szkoleniowy czego dowodem jest wpis w PKD. Nie była to pierwsza, tak spektakularna akcja służb wobec Evolution Gym&Fitness. – Wszystkie poprzednie – dotyczące prawnych aspektów działalności firmy czy też sanitarnych – niczego nie wykazywały a mimo to, odbywały się regularnie. Ich cel był dla mnie oczywisty – zniechęcenie do działania i zamknięcie ośrodka – ocenia Dawid Balcerzak i dodaje, że funkcjonariusze kontrolowali wychodzących z sali szkoleń, spisywali numery rejestracyjne pojazdów a nawet blokowali wjazd na parking. – Niektórzy zachowali się agresywnie – podkreśla.
Efektem kontroli z 9 kwietnia jest raport który w punkcie III odnosi się do stanu prawnego. W ppkt 1 czytamy m.in. „Wykonywana działalność mieści się w dziale PKD 85.51 Z tj. Pozaszkolne formy edukacji sportowej oraz zajęć sportowych i rekreacyjnych”. W ocenie właściciela Evolution Gym&Fitness oznacza to, że firma nie jest siłownią lecz ośrodkiem szkoleniowym, co przyznają sami kontrolujący. – Dalej w punkcie IV raportu czytam m.in., że „Nie wniesiono uwag i zastrzeżeń do opisanego w protokole stanu faktycznego”. Więc na jakiej podstawie ten sam organ zawiadamia mnie o wszczęciu postępowania w sprawie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej w kwocie 30 tysięcy złotych? – dziwi się właściciel Evolution Gym&Fitness.Oczywiście kary płacić nie zamierza, będzie odwoływał się od decyzji do sądu.
Jak nie „nalot” to przesłuchanie
Czy pokontrolny protokół zakończył sprawę? Czy zakończyły się problemy przedsiębiorcy z wymiarem sprawiedliwości. Bynajmniej. – Co prawda po publikacji materiału w mediach nie miałem już zmasowanych wizyt w firmie ale zaczęły się nowe uciążliwości – czyli... przesłuchania. Co najmniej dwa razy w tygodniu jestem wzywany do stawienia się na policję. Powód? Podejrzenie popełnienia wykroczenia i przestępstwa. Przestępstwo ma polegać na działalności firmy w charakterze siłowni, co oczywiście nie jest prawdą i na co mam potwierdzenie w postaci PKD jak i dokumentów pokontrolnych, które nie wykazują żadnych nieprawidłowości. To jednak na nikim nie robi wrażenia. Wezwania pojawiają się co kilka dni tak, jakby cokolwiek w tym czasie miało się zmienić. Co ciekawe zawsze pytają mnie o to samo. I tak od jakiegoś czasu jestem stałym gościem gmachu przy Kordeckiego. Byłoby to może i zabawne gdyby nie fakt, że zamiast koncentrować się na pracy i firmie tracę czas i pieniądze – denerwuje się przedsiębiorca i jednocześnie zapewnia o swej determinacji w walce z państwowym bezprawiem. (pp)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo dzielnie Pan to wytrzymuje. Proszę być silnym i trwać. Pokazać wszystkim, że można. Dziękuję.
Jak sąd uzna, że kary i nękanie (nie tylko w tym przypadku) były niesłuszne, ktoś za to powinien zapłacić z własnych pieniędzy. Musi być odpowiedzialność urzędnicza za złe decyzje.
A no właśnie dlatego, że nikt w tym kraju odpowiedzialności nie bierze to dzieją się takie ekscesy. Obywatel musi się tłumaczyć, że wielbłądem nie jest. Co więcej, nawet zaświadczenie od weterynarza urzędników nie przekonuje.
Bardzo dzielnie Pan to wytrzymuje. Proszę być silnym i trwać. Pokazać wszystkim, że można. Dziękuję.
Jak sąd uzna, że kary i nękanie (nie tylko w tym przypadku) były niesłuszne, ktoś za to powinien zapłacić z własnych pieniędzy. Musi być odpowiedzialność urzędnicza za złe decyzje.
A no właśnie dlatego, że nikt w tym kraju odpowiedzialności nie bierze to dzieją się takie ekscesy. Obywatel musi się tłumaczyć, że wielbłądem nie jest. Co więcej, nawet zaświadczenie od weterynarza urzędników nie przekonuje.