Reklama

Ani do Wrocławia, ani do Poznania. Kaliski PKS nie jeździ już prawie nigdzie.

15/12/2020 13:22

Sprawdzają się najgorsze podejrzenia sprzed kilku lat. Kaliski PKS po likwidacji kursów do Wrocławia zlikwidował też te do Poznania. W rozkładzie jazdy na dworcu autobusowym pozostały już niemal tylko miejscowości z najbliższej okolicy.

    Likwidacje kursów do kolejnych miast były rozłożone w czasie, jednak porównanie dzisiejszego rozkładu jazdy z tym sprzed 3 – 4 lat nie pozostawia wątpliwości, że „schudł” on dramatycznie. Dotyczy to nie tylko kursów kaliskiego przewoźnika, ale też innych przedsiębiorstw, których autobusy jeszcze do niedawna jeździły przez Kalisz i korzystały z jego dworca.

    O tym, że autobusem PKS nie dojedziemy już z Kalisza do Poznania, dowiedzieliśmy się niedawno od naszych czytelników. Co się stało? Przecież połączenia ze stolicą województwa zwykle traktowane bywają jako priorytetowe. Poza tym kursy z Kalisza do Poznania, a także te z Kalisza do Wrocławia, zawsze mogły liczyć na studentów dojeżdżających do tych dużych ośrodków akademickich. Czy studentów ubyło?

Reklama

PKS z nożem na gardle

    Jak wyjaśnia prezes PKS Kalisz Tadeusz Nowacki, autobusy z naszego miasta do stolicy Wielkopolski nie jeżdżą od połowy marca br., czyli od wybuchu pandemii.

    - Nie wiem, co się stało z kursami do Wrocławia, bo nie byłem wtedy prezesem PKS. Jednak ostatnia dalekobieżna linia z Kalisza to był Poznań. Już w połowie 2019 r. zauważyliśmy odpływ naszych pasażerów w kierunku kolei (chodzi o szybkie kursy do Poznania uruchomione przez Spółkę Koleje Wielkopolskie – przyp. red.). Godziny naszych odjazdów na siebie się nakładały. Poza tym kolej pokonuje tę trasę w półtorej godziny, a my prawie w trzy godziny. Poza tym do spadku liczby pasażerów od połowy marca przyczynił się też Covid. To dotyczy wielu przewoźników, np. PKS Turek i PKS Gostynin też nie jeżdżą. W tej chwili tak naprawdę nic się nie opłaca. My korzystamy z pomocy finansowej Miasta, ale w tej chwili wszyscy są na deficycie i tną, co się tylko da – ubolewa prezes T. Nowacki.

Reklama

    Tak więc od pewnego czasu kaliszanom korzystającym z autobusów PKS pozostają już tylko kursy do niektórych miejscowości powiatu kaliskiego i jego bliskich okolic – Dzierzbina, Błaszek, Brzezin czy Jankowa. Nie ma już popularnych niegdyś nocnych połączeń Kołobrzeg – Zakopane, nie ma autobusów do Torunia, Krakowa, Katowic, Jeleniej Góry, Lublina, Częstochowy itd. Pozostały natomiast połączenia międzynarodowe obsługiwane przez prywatnych przewoźników, np. do Kijowa, miast w Niemczech czy do Londynu.

(kord)

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    fdfdfd - niezalogowany 2020-12-15 13:33:49

    taka kolej rzeczy. PKS się nie rozwija a konkurencja coraz wieksza

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kalisz - niezalogowany 2020-12-15 17:33:37

    Teraz to możecie sobie pojeździć ale na recznym

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Normalnie myślący - niezalogowany 2020-12-15 17:39:30

    w PKS już nawet 30 lat temu nie dbano o pasażerów -kierowcy zabierali tylko na miejsca siedzące i tylko z biletami kupionymi na dworcu (nie ważne że mieliśmy miesięczne) potem zaczęto skracać połączenia ,omijać miejscowości ;wycinać kursy itd. zamykać linie .Nie tak dawno jeden z polityków miał wizję by PKS wrócił jak dawniej na każdą wieś .Ale to mżonka ,kiełbasa wyborcza i nic z tego nie wyszło.Zniszczyć można wszystko, ale odbudowa to lata starań wysiłku wielkich pieniędzy i olbrzymiej determinacji i chęci-a tej nigdzie nie widać

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama