Reklama

Będziemy pić napromieniowaną wodę

31/01/2019 00:00

Boimy się anten telefonii komórkowej i nie chcemy nadajników podsłuchowych. Tymczasem w naszych domach montują  nadajniki radiowe. Mówią, że jeśli chcesz mieć wodę w kranie, musisz się zgodzić

Kaliskie Przedsiębiorstwo
    Wodociągów  i Kanalizacji zaczęło montować nadajniki radiowe na wodomierzach w naszych domach. Urządzenia samoczynnie odczytują zużycie wody i emitują  informację w postaci sygnału radiowego. Inkasent posiadający  odbiornik odczytuje stan licznika już na ulicy, bez wchodzenia do domu.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to postępem. Jednak po zastanowieniu, wzbudza wiele wątpliwości.
Urządzenie o nazwie IZARcp niemieckiej firmy „Hydrometer Electronic GmbH” emituje krótki impuls radiowy regularnie co 8 sekund. Potrzeba czy nie potrzeba, w dzień czy w nocy,  impulsy z tego nadajnika wydobywają się  na okrągło,  przez 24 godziny na dobę. Częstotliwość promieniowania wynosi około 870 MHz, więc jest zbliżona do telefonów komórkowych. Mamy zatem w domu małą „radiostację” promieniującą zarówno na wodę w rurze, jak i cały dom. Przewidzianą na 15 lat ciągłej pracy.

Czy grozi
nam niebezpieczeństwo?
Co się stanie, gdy wypijemy wodę traktowaną impulsem radiowym co 8 sekund? A jeśli  będziemy taką wodę pić przez długie, długie lata?
Kaliskie przedsiębiorstwo wodociągowe w piśmie do mieszkańców zapewnia, że „nowy system pomiaru zużycia wody jest przyjazny”
Z drugiej strony, taka woda musi jakoś wpływać na człowieka, skoro wyraźnie oddziałuje na przykład na hartowaną stal. Metalurdzy podobnymi metodami wprowadzają informację do wody,   bo zauważyli, że wtedy lepiej hartuje się stal (metoda Grandera). 
Mamy zatem dziwną  sytuację gdzie woda, na którą podziałano informacją,  wpływa na stal, ale ponoć nie ma żadnego  wpływu na zdrowie człowieka, który będzie ją  pił i to przez długie lata?

Badania
Na świecie działa około 60 ośrodków naukowych badających strukturę molekularną wody. Wykonały  tysiące badań, które pokazują, że woda jest bardzo czuła, ma pamięć, odbiera i gromadzi informacje i że wyraźnie wpływa to na nasz organizm. Badania te ostrzegają przed  niekorzystną zmianą struktury wody na poziomie molekularnym.    
 Austriak Johan Grander udowodnił, że przez długie lata woda może zachować biologiczną świeżość, sama się oczyszczać, czy zwiększać  plony płodów rolnych, jeśli wcześniej potraktujemy ją polem magnetycznym o odpowiednich parametrach.
Badania wyraźnie pokazują, że zdrowa woda źródlana ma strukturę heksagonalną (sześciokątną), a martwa energetycznie  gubi uporządkowane struktury.
Czy słyszeli państwo o lekach homeopatycznych?
Wielu nie tylko słyszało, ale uważa je za rewelacyjne. Leki homeopatyczne to nic innego jak woda, w której zakodowano informację. Zatem homeopatia to kolejny dowód, że  woda potraktowana informacją silnie wpływa na nasz organizm.
 Z literatury tego tematu wynika, że drgania, którymi potraktujemy  wodę dzięki instalacji wodociągowej przeniosą się do całego domu i również do domu sąsiadów.  To może wzbudzić negatywne drżenie w wielu syntetycznych produktach znajdujących się  na wyposażeniu mieszkania. Istnieje również prawdopodobieństwo  pogorszenie jonizacji powietrza.
Są hipotezy, że nieodpowiednie drgania jak i smog elektromagnetyczny mogą sprzyjać niepożądanemu rozwojowi grzybów, salmonelli, legionelli czy gronkowców.
Można dyskutować czy moc nadajników na wodomierzach wynosząca w naszym przypadku 16 mW to dużo czy mało, ale nie można zapomnieć, że skomplikowane  zjawiska elektromagnetyczne o podobnej mocy zachodzą w procesach komórkowych ludzkich organizmów. 
Niestety, decydenci dla dociekliwych mają odpowiedź uszykowaną przez producenta, że urządzenie jest w porządku,  ...bo spełnia wymagane normy.

Prawda o normach
O pomoc  w sprawie norm zwróciłem się do znanego polskiego naukowca, fizyka, długoletniego badacza wody i wynalazcy  obsypanego wieloma międzynarodowymi dowodami uznania – Stanisława Adriana Wosińskiego z Gdańska. Jak to jest z tymi normami?
– Gdy przeglądałem normy bezpieczeństwa natężenia pola elektrycznego 50 Hz zauważyłem rozbieżności, jedno źródło podaje, że normą bezpieczeństwa jest 25000V/m, inny przepis, że 10000V/m, kolejny 1000V/m, następny 200V/m, jeszcze inny 61V/m, norma szwedzka ustala 25V/m, druga norma szwedzka 10V/m, a mieliśmy w naszym środowisku natężenie pola elektrycznego o wartości zaledwie jednej dziesięciotysięcznej V/m.
 Proszę powiedzieć, którą normę Pan sobie życzy?
Ale to nie wszystko. Kolejny nonsens dotyczy powstawania norm.  Otóż patrzy się wyłącznie na efekty termiczne, a przecież w naszych organizmach zachodzą jeszcze efekty nietermiczne.
– Na temat nietermicznego oddziaływania pół elektromagnetycznych na człowieka i inne organizmy żywe opublikowano ponad dziesięć tysięcy publikacji naukowych, wykazując w sposób niepodważalny zaburzenie metabolizmu przy polu kilka rzędów wielkości mniejszym niż pole wywołujące efekty termiczne, nawet przy polu elektrycznym o natężeniu zaledwie kilku V/m.
W związku z tym zalecenia unijne są takie, ...by izolować jak się da – mówi ekspert.
Zatem poprosiłem szefa kaliskiego PWIK o informację, jakie konkretnie normy bezpieczeństwa kaliszanie mają zgwarantowane w związku z montowaniem nakładek na wodomierze. W odpowiedzi otrzymałem  kserokopię protokołów niemieckiego instytutu. Instytut mierniczy zapewnia  niemieckiego producenta, że przebadał jedno takie urządzenie i że spełnia ono trzy normy. Dwie z nich  nie dotyczą bezpieczeństwa ludzi.  Trzecia powołuje się na spełnienie Dyrektywy unijnej 1999/5 EC. Dotarłem zatem do tej dyrektywy. Bardzo ogólnie nakazuje robić tak, by było bezpiecznie.
Wreszcie w Laboratorium Badań Pomiarowych w Warszawie wytłumaczono mi, że  przy tej częstotliwości i tej małej mocy źródła (do 20mW) nie potrzeba robić badań na promieniowanie elektromagnetyczne. 
Istnieje jeszcze polska norma na tzw. dopuszczalną  gęstość mocy promieniowania elektromagnetycznego, ale  od czasu pojawienia się telefonii komórkowej była wielokrotnie zwiększana. Jakby nie była normą, tylko wartością wpisywaną na  zamówienie operatorów telefonii komórkowej. 
Po drugie, norma nie uwzględnia  czasu ekspozycji. Wytłumaczę na przykładzie. Jeśli jedna osoba lekko potrąci drugą, to przyjęto zwyczajową normę, że wystarczy powiedzieć „przepraszam”. Ale przecież ta zwyczajowa norma nie rozwiązuje sprawy, gdy z tą samą mocą będę potrącał kogoś regularnie co 8 sekund   przez 15 lat!

Czy można inaczej?
W Gdańsku pomyślano inaczej, bo na wodomierzach zamontowano polskie urządzenia o nazwie Vektor, które emitują sygnał tylko raz dziennie do centrali. Antena i urządzenie nadawcze są wyprowadzone przewodem dalej od rury  z wodą. Tam w ogóle nie potrzebują inkasentów.
W Niemczech, gdy stosuje się takie urządzenia jak kaliskie, wymagana jest jednak zgoda właściciela domu.
W USA też posiadają elektroniczne odczyty, ale są wzbudzane tylko raz w miesiącu przez urządzenie odczytowe inkasenta.
W Wielkiej Brytanii płaci się ryczałt bez licznika, który stosuje się tylko wtedy, gdy ktoś sobie tego życzy.
W Irlandii woda jest dostarczana bez liczników i bez opłat.  
W wielu kaliskich domach wodomierze mogą znajdować się bezpośrednio obok lub pod sypialnią. Strach pomyśleć, co się stanie, jeżeli nad takim wodomierzem z nadajnikiem radiowym znajdzie się łóżeczko dziecka, kobiety w ciąży albo kogoś chorego.
Kaliskie wodociągi montują te urządzenia nie pytając, jakie pomieszczenia znajdują się obok czy nad wodomierzami.   Przed zamontowaniem  nikt też nie sprawdza, czy łączna moc istniejących już fal radiowych w danym miejscu nie przekracza poziomu dopuszczalnego przez obecną polską normę. Dokłada się po prostu następne źródło.
Przypomina to trochę sytuację z windą dopuszczającą maksymalny ciężar 6 osób, do której  weszło  12 i pozwolono, by wziąć jeszcze dziecko.
Osobiście uważam, że najlepszą ilustracją problemu smogu elektromagnetycznego są maszyniści kolejowi elektrowozów. Mimo że urządzenia, wśród których pracują, mają spełnione normy, rzadko dożywają  emerytury.
Mamy tu do czynienia z  precedensem  legalnego (albo i nie) wprowadzania do naszych domów niechcianych urządzeń nadawczych. Uważam, że mieszkańcy powinni mieć prawo wyboru.
Jeśli ktoś nie chce być „bezwolnym obiektem masowego eksperymentu”  to powinien mieć prawo zrezygnować.
W końcu przedsiębiorstwo wodociągowe ma służyć nam, a nie my jemu.  Co Państwo na to?

Reklama

Arkadiusz Woźniak

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-12-19 13:26:35

    Całkowicie się z tym zgadzam, ze to my użytkownicy powinniśmy wyrażać zgodę, będąc świadomymi zagrożen z tytułu użytkowania takich szkodliwych urządzeń, a nie być zmuszani przez koncerny lub firmy czerpiące z tytułu przymusu zyski.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Radiowiec - niezalogowany 2022-04-27 18:23:43

    Bzdura...

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-12-19 13:29:50

    Całkowicie się z tym zgadzam, ze to my użytkownicy powinniśmy wyrażać zgodę, będąc świadomymi zagrożen z tytułu użytkowania takich szkodliwych urządzeń, a nie być zmuszani przez koncerny lub firmy czerpiące z tytułu przymusu zyski.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama