Kilka dni temu doszło do wypadku w okolicach Ronda Solidarności – na przejściu dla pieszych została potrącona kobieta przez samochód osobowy. Swoimi refleksjami na temat niebezpiecznego miejsca podzielił się jeden z czytelników „Życia Kalisza”
„Jest to przejście rzadko uczęszczane, aczkolwiek osoby korzystające z komunikacji miejskiej czasami tedy przechodzą przez bardzo ruchliwą ul. Poznańską [...]. Właśnie fakt, że rzadko kiedy ktoś tam przechodzi sprawia, że kierowcy w ogóle nie są przygotowani na to, że ktoś tam może się pojawić i 9 na 10 kierowców nie zwalnia. Wręcz przeciwnie, pokonawszy uciążliwe kroki przez rondem Solidarności przy szpitalu, w których trzeba odczekać swoje, prawie każdy cieszy się że już „wyjechał na trasę” poza miasto i dodaje gazu.
Co więcej, kolejka na prawym pasie do skrętu w prawo, w dół do Carrefoura, często może być interpretowana jako korek wielu aut chcących wjechać na teren marketu ewentualnie jako spowodowany zatrzymaniem samochodu osobowego w celu ustąpienia pierwszeństwa rowerowi jadącemu ścieżką rowerową wzdłuż Poznańskiej, gdyż sporo rowerów a nawet pieszych często przekracza tamte pasy w odróżnieniu od pasów przecinających ul. Poznańską wiodących do przystanku lub dalej Decathlonu. I w 9 na 10 przypadków, kiedy auta na prawym pasie za rondem do skrętu w prawo w dół do Carrefoura stoją, tak rzeczywiście jest. Ale w 1 na 10, albo jeszcze rzadziej, przypadków będzie to spowodowane pieszym który już wszedł na pasy na ul. Poznańskiej, a którego jadący lewym pasem w roztargnieniu nie zauważy.
[...] Są tam światła, jednak od paru lat nieczynne! Jak można narażać pieszych na potrącenie przez osobówkę albo tira (chociaż kierowcy tirów siedząc wyżej mają lepszy ogląd sytuacji na drodze) na tak ruchliwym odcinku jak DK12 w tak lekkomyślny sposób?
Dlaczego nie można zainstalować przycisku oczekiwania na zielone światło dla pieszego chcącego przejść przez ul. Poznańską, tak jak to jest w wielu innych miejscach chociażby na Górnośląskiej lub Al. wojska Polskiego?
Gdy pieszy nie przechodzi, światła dla pojazdów jadących ul. Poznańską nie palą się natomiast gdy zbliży się do pasów i naciśnie przycisk oczekując na zielone światło, dla kierowców zapala się czerwone. Jest to tzw. sygnalizacja świetlna na wzbudzanie, bardzo popularna w wielu miastach Polski m.in. Wrocławiu.
W Niemczech, gdzie akurat dużo bardziej dba się o bezpieczeństwo pieszych wyeliminowano CAŁKOWICIE coś takiego jak zebra z bezwzględnym pierwszeństwem pieszego na ruchliwych ulicach gdzie są dwa pasy w tym samym kierunku. Nie ma takich miejsc żeby tam nie było świateł – ktoś kto chce przejść przez pasy na drodze dwupasmowej musi nacisnąć przycisk i poczekać na zielone. Jest to dużo bardziej bezpieczne niż w Polsce gdzie bezmyślni ustawodawcy jeszcze dodatkowo parę lat temu zachęcili pieszych do wchodzenia wprost pod koła pojazdów bez oglądania się, bo przecież zawsze mają pierwszeństwo. Dzięki temu w Niemczech jest dużo mniej potrąceń pieszych na pasach niż u nas. Tam jedynymi miejscami, gdzie jest zebra z bezwzględnym pierwszeństwem pieszego są ulice jednopasmowe o małym natężeniu ruchu, głównie w centrach miejscowości. Nie ma dzięki temu fizycznej możliwości żeby nie zauważyć jadąc lewym pasem i potrącić pieszego na pasach, no chyba że się wjedzie na czerwonym a do tego to trzeba „geniusza” – podkreśla dr Piotr Rubas, kaliski lekarz praktykujący w Niemczech, autor listu do redakcji, i zwraca się z apelem do kaliskich drogowców o to aby przyjrzeli się sprawie i poprawili bezpieczeństwo na tym odcinku ruchliwej trasy wylotowej z Kalisza. (pp)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze