Reklama

Kaliskie armaty

21/02/2018 08:24

Trwa znakomita seria zwycięstw Energi MKS Kalisz w rozgrywkach PGNiG Superligi. W Gdyni kaliski zespół nie pozwolił rywalom ani razu objąć prowadzenia i wygrał szósty mecz z rzędu 

  Spójnia Gdynia – Energa MKS Kalisz 27:34 (13:18) Spójnia: Zimakowski, Głębocki, Michalczuk – Rychlewski 9, Jamioł 7, Czaja 6, K. Pedryc 3, Brukwicki 1, Ćwikliński 1, Krawczenko, Lisiewicz, Marszałek Kary: 2. min. Rzuty karne: 8/9 Energa MKS: Tatar, Zakreta – Czerwiński 5, Drej 5, Kniaziew 5, Adamski 4, Bożek 4, Szpera 4, Klopsteg 2, Krycki 2, Kobusiński 1, Kwiatkowski 1, Wojdak 1, Galewski, Misiejuk Kary: 6. min. Rzuty karne: 4/4 Sędziowali: Bartosz Leszczyński i Marcin Piechota (Płock) Widzów: 120   W pierwszym meczu obu beniaminków Energa MKS była na krawędzi porażki, ale ostatecznie pokonała Spójnię różnicą jednej bramki. W rewanżu kaliski zespół był faworytem, dysponując znacznie bardziej wyrównanym składem, w którym są zawodnicy robiący w tym sezonie prawdziwą furorę w rozgrywkach PGNiG Superligi. Z roli faworyta goście wywiązywali się od początku bez zarzutu, choć przytrafił im się moment słabości. Po kilku minutach Energa MKS prowadził 3:0 i taki dystans bramkowy dzielił obie ekipy przez kilkanaście minut. Gospodarze potrafili jednak zdobyć się na zryw, po którym doprowadzili do remisu. 8:8 było w 17. minucie spotkania po kolejnym trafieniu Rafała Jamioła. Przyjezdni zareagowali na to błyskawicznie i po 10 następnych minutach „odjechali” Spójni na 17:11. Dały o sobie znać największe armaty kaliskiej drużyny, czyli Michał Drej i Kirył Kniaziew (obaj przez 30 minut rzucili po 5 bramek). Cieszy także coraz wyższa forma Kamila Adamskiego, który na dobre uporał się z kontuzją i znów odgrywa coraz większą rolę w zespole trenera Pawła Ruska. Po przerwie nadzieje gospodarzy na odrobienie strat rosły, gdy „dochodzili” przeciwnika na trzy bramki. Ostatnia taka sytuacja zdarzyła się w 47. minucie, gdy na tablicy pojawił się wynik 23:26. Na więcej kaliski beniaminek rywalom z Gdyni jednak nie pozwolił, znów odbudowując jeszcze wyraźniejszą przewagę. Spory udział w takich efektach gry kaliszan miał Artur Bożek, który coraz pewniej czuje się w superligowych potyczkach. W swoje duże możliwości uwierzył także Michał Czerwiński. Lewoskrzydłowy pięć razy pokonał bramkarza Spójni. Na listę strzelców w zespole gości wpisali się także obrońcy Energi MKS – Zbigniew Kwiatkowski i Łukasz Kobusiński.   Więcej w Życiu Kalisza
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości