:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
PILNE
Historia, Wspomnienia nauczycieli Iwona Piwońska - zdjęcie, fotografia
Portal zyciekalisza.pl 31/01/2019 00:00

Rok 1976, młodzież z III LO na wycieczce w Górach Świętokrzyskich. Wczesny ranek. W schroniskowej stołówce grupka chłopców gasi gigantyczne pragnienie. Woda, sok, gorąca herbata. Wyglądają na wykończonych, choć dzień dopiero się zaczął. Wychowawczyni obserwuje. Wie, co jest grane. Nie gani, nie komentuje. Milczy. Zabiera uczniów na całodzienny spacer na Łysicę. Co tu dużo pisać. Jest ciężko. Po pierwszych metrach chłopcy żałują każdego wypitego promila. – Taka była profesor Piwońska! Spokojna, niezwykle taktowna, o wysokiej kulturze osobistej. Jako nauczyciel wymagająca, przy tym sprawiedliwa. Znakomicie przygotowywała do studiów politechnicznych. – tak Panią Profesor Iwonę Piwońską wspominają jej wychowankowie

Nic się nie zapowiadało,
    że Iwona Piwońska, z domu Czapowska, posiądzie skłonność do przedmiotów ścisłych. Oboje rodzice profesorki – humaniści. Mama uwielbiała literaturę, tato historię. Choć podobnie jak dziadkowie byli nauczycielami, Iwona Piwońska  nie spędziła w podstawówce nawet jednego dnia. –  Gdy miałam iść do szkoły trwała okupacja, więc mama uczyła mnie w domu. Była typową humanistką z polonistycznym zacięciem, w mojej edukacji szczególny nacisk kładła na… matematykę! Biedaczka, wciąż wałkowała ze mną rozwiązywanie zadań. Strasznie się bała, że nie stanie na wysokości zadania i matematyki mnie nie nauczy, przez co będę miała braki. Stało się odwrotnie. Spędzając dużo czasu nad zadaniami zaczęłam je rozumieć, a z czasem lubić  – wyznaje. W czasie okupacji przerobiły cały program szkoły podstawowej. Po wojnie dziewczynka od razu zaczęła naukę w gimnazjum w Izbicy Kujawskiej. Szkoła – początkowo prywatna – stała na wyjątkowo wysokim poziomie. Jej dyrektorem i współzałożycielem był Mikołaj Kozakiewicz. Grono pedagogiczne w większości składało się z przedwojennych profesorów, przybyłych  głównie z Wileńszczyzny. Pani Piwońska miała świetne wyniki w nauce i śmiałe plany na przyszłość. – Moim marzeniem było zwiedzić świat, a upragnionym kierunkiem studiów był handel zagraniczny – wyznaje. – Niestety, był jeden problem: Aby dostać się na ten kierunek należało znać 2 języki obce, w tym obowiązkowo rosyjski. W gimnazjum uczyłam się łaciny i francuskiego. Nasza Madame była naprawdę wspaniała, ale niczego mnie nie nauczyła. O rosyjskim w ogóle nie miałam  zielonego pojęcia, a w Izbicy nie mogłam znaleźć korepetytora – wspomina. O handlu zagranicznym musiała zapomnieć. Pewnym było, że chce studiować. Trzeba było wymyślić coś innego. Tu pojawił się kolejny problem. – Mama nie chciała puścić mnie na uniwersytet! Bała się, że zostanę nauczycielką! „To jest trudny zawód, całe życie będziesz ciężko pracowała” – przestrzegała i  proponowała mi akademię ekonomiczną lub ogrodnictwo. Politechnika nie wchodziła w grę, bo tam uczęszczali sami chłopcy. Nie chciałam jej słuchać. Wiedziałam już, że istnieją dla mnie tylko dwa kierunki: matematyka lub fizyka. Wybrałam fizykę. Dlaczego? Bo uważałam, że jest bardziej doświadczalna, bliższa codziennemu życiu – wyznaje.

W męskim gronie
Dostała się na Wydział Fizyki i Matematyki uniwersytetu poznańskiego. Rozpoczęła się jej wielka przygoda z nauką. Wkroczyła w nowy, zupełnie inny świat –świat doświadczeń i eksperymentów, zdominowany  przez mężczyzn. Wykładowcami byli wyłącznie panowie, zaś wśród 60 studentów rozpoczynających pierwszy rok znalazło się zaledwie 9 dziewcząt. –
Na studiach panowała niepowtarzalna, niezwykle naukowa atmosfera. Wszyscy koledzy byli wybitnie uzdolnieni, większość ma dziś tytuły profesora. Nie wiem, czy to dlatego, że łączyła nas wspólna pasja, ale byliśmy bardzo zgrani, szczerze zaprzyjaźnieni. Nasze zjazdy odbywamy do dziś – wspomina. Niemalże razem z tytułem magistra dostała nakaz podjęcia pracy w liceum w Ostrowie Wielkopolskim. W tym samym czasie jej kolegę z roku skierowano do III LO w Kaliszu. – Ten kolega miał dziewczynę w Ostrowie, więc zapytał, czy możemy się zamienić. Zgodziłam się i tak trafiłam do Jagiellonek – opowiada Profesorka.

Wśród pań
Żeńskie liceum, grono pedagogiczne złożone ze starszych, przedwojennych profesorek, ani jednego mężczyzny. Dla młodej fizyczki, przyzwyczajonej do towarzystwa starszych od siebie, zaradnych i opiekuńczych kolegów,  to było wejście w inny świat. Pracy z młodzieżą żeńską bała się panicznie. – Z pomocą przyszła mi dyrektor Rudnicka, która była geografem i świetnym metodykiem. Tłumaczyła mi, jak prowadzić lekcje, przeglądała konspekty, prowadziła mnie – opowiada.  Szybko nawiązała kontakt z dziewczętami. W nowej roli czuła się świetnie. Prawie świetnie.

W damsko-męskim gronie
Uczennice okazały się pilne, ambitne i inteligentne. Był tylko jeden problem... Dla większości z nich fizyka była średnio interesująca. W 1967 r. do liceum przybyli pierwsi chłopcy, a 4 lata później szkole nadano imię Mikołaja Kopernika. Razem z patronem placówka otrzymała wspaniale wyposażony gabinet fizyczny. Nauczycielka mogła rozwinąć skrzydła. – Zaczęli przychodzić chłopcy z wybitnymi uzdolnieniami. Modne były wówczas studia politechniczne. Uczniowie interesowali się zdobyczami nauki. Stworzyli bardziej naukową atmosferę. Zaczęło działać Koło Miłośników Nauki – sekcja fizyczna. Jakaż była radość, kiedy dostaliśmy laser! – wzrusza się Profesorka. Czyżby sprawdzał się stereotyp, że chłopcy są bardziej uzdolnieni w kierunku przedmiotów ścisłych?  – Moim zdaniem tu nie chodzi o wrodzone predyspozycje, tylko o zainteresowania nabyte w trakcie procesu wychowawczego. Ja jestem tego najlepszym przykładem. Dziewczęta są zorientowane humanistycznie, bo rozbudza się w nich takie pasje.  Poza tym są z natury bardziej nieśmiałe, mniej odważne w eksperymentach. Chłopcy śmielej rozwijają inicjatywę i poznają świat  – mówi.

Fizyka to poezja
Profesor Piwońska  pytała dużo, kiedy trzeba – wystawiała niedostateczne. Jeśli jednak widziała u ucznia kompletny brak umiejętności ścisłego myślenia, wymagała, by przynajmniej znał teorię. Sama przyznaje, że nie zna ani jednej regułki. – Zawsze miałam w zwyczaju wyjaśniać wszystko własnymi słowami. Teorię uzupełniałam przykładami z życia: „Dlaczego chodzimy po ziemi? Bo działa prawo tarcia, spróbuj iść po lodzie” – tłumaczy. Jej zdaniem fizyka nie jest trudna. Trzeba tylko znać matematykę i uczyć się systematycznie. Wszystkie tematy się ze sobą łączą. Jak się jeden zaniedba, kolejne będą sprawiać problem. – Fizyka nie jest trudna. Fizyka jest piękna – stwierdza. – Moi profesorowie mawiali, że fizyka to poezja! Ileż w poezji mówi się o Słońcu, kosmosie, odbiciach światła, innych wspaniałych zjawiskach. Zresztą zaraz pani pokażę... Profesorka wyciąga swoje skrypty. Czyta:
A oko słońca weszło.  Jeszcze nieco senne
Przymruża się, drżąc wstrząsa swe rzęsy promienne,
Siedmią barw błyszczy razem: szafirowe razem,
Razem krwawi się w rubin i żółknie topazem,
Aż zalśniło się jako kryształ przezroczyste,
Potem jak brylant światłe, na koniec ogniste…
 (A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, ks. XI, w. 169-179).

– Proszę, to o rozszczepieniu światła. Optyka z astronomią. A ile jest wierszy o tęczy! – macha ręką. –  Znalazłam nawet o magnesie:
 
  Co by było śród zakresu,
Na który ludzie rzuceni
Bez światła, ciepła magnesu
I elektrycznych promieni?
(…)

  Pełnych światła i zapału Często silny wiatr rozniesie.
By ciało zbliżyć ku ciału,
Jest magnes.
Wiwat magnesie!                                      
 (A. Mickiewicz, Toasty)

  – Fizyk ma coś z poety. Dostrzega piękno świata,  zachwyca się zjawiskami, a do tego stara się je wyjaśnić – mówi Profesorka.


Za życzliwość
i sprawiedliwość
 Profesor Iwona Piwońska została uhonorowana wieloma  odznakami, m.in. Medalem Komisji Edukacji
Narodowej, Złotym Krzyżem Zasługi, Kawalerskim Orderem Odrodzenia Polski, Medalem Postępu Pedagogicznego i najbliższą sercu – odznaką Złotego Kopernika. Lecz nie one najbardziej cieszą Profesorkę. – Największą moją radością są dziesiątki liścików i karteczek, które przez lata otrzymywałam od uczniów – mówi i wyciąga pożółkły plik. „ Już jestem magistrem. Dziękuję!” „ Pani Profesor! Dziękujemy za życzliwość i to, co my, uczniowie, ceniliśmy sobie najbardziej – sprawiedliwość!” – czytam w liścikach. Wychowankowie przyznają, że Profesorka swą  wyrozumiałością, wrażliwością, klarownością myślenia i otwartością wzbudzała ich zaufanie; to jej chcieli powierzać swoje sekrety. – Zwracali się do mnie z problemami osobistymi, rodzinnymi. Zawsze starałam się pomóc, ale kierowałam się wyłącznie intuicją. Przyznaję, że brakowało mi podłoża psychologicznego i pedagogicznego. Uważam, że każdy nauczyciel powinien je posiadać – mówi i kiwa głową. – Czy przez cały ten czas żałowałam, że nie poszłam na handel zagraniczny? Nie! Ale czy dziś poszłabym na nauczycielkę – nie wiem. To jest bardzo trudny zawód.

Anna Frątczak

Reklama

Wspomnienia nauczycieli: Iwona Piwońska komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Sprzedaż - Wynajem - Serwis

Zapewniamy profesjonalną obsługę serwisową i dostawę części zamiennych do wózków widłowych TOYOTA - BT Nasza oferta obejmuje przeglądy i naprawy..


Mieszkanie 2 pokojowe przy ul.

Mieszkanie 2 pokojowe 38 m2 po remoncie wynajmę dla osób niepalących. 1200zł+media+ czynsz


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zyciekalisza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Idea Contact sp. z o.o. z siedzibą w Kalisz 62-800, Spółdzielcza 6

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"