Politycy, którzy z ustami pełnymi frazesów o ekologii i ochronie „płonącej planety” walczą o ograniczenie emisji spalin w miastach, w rzeczywistości, przez wdrażanie nielogicznych, absurdalnych rozwiązań osiągają skutek odwrotny – oceniają autorzy kampanii „Odkorkujmy miasto” – inicjatywy polegającej na dokonaniu szeregu zmian infrastrukturalnych i likwidacji ograniczeń w miastach, z korzyścią dla mieszkańców.
„Forsowane przez lokalne władze rozwiązania transportowe nie idą za rzetelnymi wyliczeniami i rozsądną kalkulacją, a za światowymi ideologiami zmierzającymi do maksymalnego ograniczenia własności prywatnej. Polem bitwy stało się także prawo do posiadania własnego samochodu i swobodnego poruszania się nim” – czytamy na stronie odkorkujmymiasto.pl.
Autorzy inicjatywy wymieniają szereg wdrażanych przez samorządy rozwiązań, które utrudniają prowadzenie pojazdu, blokują ruch i wymuszają zbędne objazdy, skutkujące nie tylko stratą czasu i pieniędzy ale także większym zanieczyszczeniem środowiska.
„Absurd tego, co odbywa się w niejednym polskim mieście w sferze transportu i komunikacji, aż bije po oczach. Te same władze, które likwidują pasy ruchu dla samochodów, kasują miejsca parkingowe, poszerzają do niebotycznych rozmiarów strefy płatnego postoju i windują w nich ceny (np. Kraków), równocześnie obciążają kierowców odpowiedzialnością za zanieczyszczenie powietrza spalinami. Następnie zaś tworzą… kolejne ograniczenia, choćby w postaci tak zwanych Stref Czystego Transportu” – wyjaśnia portal pch24.pl.
W tym miejscu warto zauważyć, że ograniczanie liczby mieksc parkingowych to powszechna praktyka samorządów polegająca np. na zmianie sposobu parkowania – z parkowania „w poprzek” czy „po skosie” na „wzdłużne”. W Kaliszu przykładem tej patologii jest m.in. ulica Młynarska, która po modernizacji utraciła około 60 miejsc parkingowych.
Dodajmy do tego jeszcze likwidację „zielonych strzałek” (tabliczek) czy powszechne instalowanie „śpiących policjantów” co skutkuje nie tylko zmniejszeniem przepustowości ulic ale także zwiększeniem emisji spalin. Takich przykładów jest oczywiście znaczniej więcej.
Tezy inicjatorów akcji znajdują potwierdzenie w badaniach. „Według raportów TomTom Traffic Index, w Warszawie przeciętny kierowca w 2023 roku tracił w korkach około 92 godzin. Średnie opóźnienie czasu jazdy z tego powodu wyniosło ok. 24 procent” – ujawnia pch24.pl. Z kolei w Krakowie każdy zmotoryzowany w tym samym roku stracił 78 godzin w korkach a czas jazdy zwiększył się o 21 procent.
Autorzy projektu zachęcają do szerokiego udziału w przedsięwzięciu.
„Wspólnie zbierzemy zdjęcia poszczególnych miejsc – wraz z ich opisami – dzięki którym powstaną listy problematycznych punktów na mapach poszczególnych miast, wytkniemy władzom wszystkie absurdalne rozwiązania tamujące ruch, ograniczające liczbę miejsc parkingowych, utrudniające prowadzenie pojazdu, wymuszające zbędny objazd itp., opracujemy dla każdego miasta raport z rekomendacjami jasnych rozwiązań, które pomogą odblokować ulice, poprawić ich przepustowość, skrócić korki i ułatwić parkowanie samochodów".
Wystarczy zrobić fotografię miejsca w swoim mieście, wejść na stronę odkorkujmymiasto.pl, wpisać kilka danych i wysłać.
Kampanię „Odkorkujmy miasto” koordynuje Fundacja Wolność i Własność, która zaczyna od największych miast – Warszawy, Krakowa, Poznania i Wrocławia ale docelowo projekt ma objąć również mniejsze ośrodki. (pp)
Źródło: odkorkujmymiasto,pl, pch24,pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
i bardzo dobrze że się tak dzieje... inaczej GDYBY KIEROWCY MIELI PRAWO SWOBODNEGO PORUSZANIA SIĘ autem - to pieszych by już nie było żywych .... a po drugie miasto wielkości Kalisza ma DOBRZE ROZWINIĘTĄ KOMUNIKACJĘ MIEJSKĄ i o to chodzi chyba w tym wszystkim !! z max jedną przesiadką dojadę WSZĘDZIE ..!!!! samochód nie jest niezbędny do życia ...
O wiele ładniej by było, gdyby ludzie sami rozumieli, że samochód to pojazd, a nie wyznacznik statusu społecznego, i korzystali z niego racjonalniej. Pewnie, że odgórne zakazy zawsze będą spotykać się z niechęcią. Natomiast co do stanu komunikacji miejskiej w Kaliszu - wdrożone zmiany nie do końca spełniły oczekiwania, bo nie wyprostowano pogiętych linii, lecz autobusy kręcą się po mieście, tramwajów nie wprowadzono przez ponad 100 lat (w Olsztynie w 2015 przywrócono po 60 latach, właśnie byłem tam), a dyskusja o trolejbusach jak się zaczęła parę lat temu, tak nagle się skończyła.
Zdjęcie z Pułaskiego to zły przykład, bo zakaz parkowania w okolicy przejścia dla pieszych wynika z bezpieczeństwa, a nie jakiegoś widzimisię jak z miejscami parkingowymi na Młynarskiej czy Zamkowej.
i bardzo dobrze że się tak dzieje... inaczej GDYBY KIEROWCY MIELI PRAWO SWOBODNEGO PORUSZANIA SIĘ autem - to pieszych by już nie było żywych .... a po drugie miasto wielkości Kalisza ma DOBRZE ROZWINIĘTĄ KOMUNIKACJĘ MIEJSKĄ i o to chodzi chyba w tym wszystkim !! z max jedną przesiadką dojadę WSZĘDZIE ..!!!! samochód nie jest niezbędny do życia ...
O wiele ładniej by było, gdyby ludzie sami rozumieli, że samochód to pojazd, a nie wyznacznik statusu społecznego, i korzystali z niego racjonalniej. Pewnie, że odgórne zakazy zawsze będą spotykać się z niechęcią. Natomiast co do stanu komunikacji miejskiej w Kaliszu - wdrożone zmiany nie do końca spełniły oczekiwania, bo nie wyprostowano pogiętych linii, lecz autobusy kręcą się po mieście, tramwajów nie wprowadzono przez ponad 100 lat (w Olsztynie w 2015 przywrócono po 60 latach, właśnie byłem tam), a dyskusja o trolejbusach jak się zaczęła parę lat temu, tak nagle się skończyła.
Zdjęcie z Pułaskiego to zły przykład, bo zakaz parkowania w okolicy przejścia dla pieszych wynika z bezpieczeństwa, a nie jakiegoś widzimisię jak z miejscami parkingowymi na Młynarskiej czy Zamkowej.