Reklama

RODO - kopalnią absurdów także w Kaliszu

23/02/2020 21:36

Odczytywanie obecności uczniów i wywoływanie ich do odpowiedzi nie po imieniu czy nazwisku a numerem zapisanym w dzienniku. Debatowanie na radzie pedagogicznej czy wręczając uczniom świadectwa z czerwonym paskiem można wymienić ich nazwiska. W telefonicznej rozmowie przedstawiciel szpitala nie chce podać matce informacji czy jej dziecko przebywa tam po wypadku autobusowym. Usuwanie tabliczek z nazwiskami pracowników w urzędach i firmach. To przykłady absurdów, które towarzyszyły wprowadzaniu przepisów RODO. Od tamtej chwili minęło sporo czasu, a jednak nadal dochodzi do absurdalnych sytuacji, które nie wynikają z przepisów a nadgorliwości, niewiedzy, a być może także z obawy za grożące konsekwencje za ich naruszenie. Nie brakowało i nie brakuje ich także w Kaliszu i powiecie kaliskim.

   Od lat na lamach „Życia Kalisza” kpiłem z absurdalnych przepisów, które były dziełem unijnych biurokratów. Słynna krzywizna banana, czy też traktowanie ślimaka jako ryby, albo opracowanie kilkudziesięciostronicowej instrukcji wchodzenia na drabinę, to klasyczne perełki. Nie przypuszczałem, że  wprowadzenie w Polsce przepisów o ochronie danych osobowych (RODO) zaowocuje wysypem absurdalnych interpretacji i zachowań, które w niczym nie ustępują absurdom unijnym.

                                        W konkursie zwyciężył nr 1987

Reklama

    Jakiś czas temu zostałem zaproszony by medialnie obsłużyć konkurs organizowany w jednej kaliskich szkół. Zaproszenie przyjąłem, po zrobieniu serii zdjęć kiedy uczestnicy konkursu zabrali się do rozwiązywania testu opuściłem szkolę. Ale wcześniej uzyskałem zapewnienie, że po zakończeniu konkursu uzyskam nazwiska laureatów. Jakież było moje zdziwienie kiedy pocztą elektroniczną przesłano mi informację, o pierwszy trzech najlepszych uczniach, zamiast imion, nazwisk i szkół jakie reprezentowali podano mi numery jakie mieli przypisane na czas konkursu. Absurdalnych sytuacji do jakich dochodziło i nadal dochodzi właśnie w szkołach można sypać niczym z rękawa. Sprawdzanie obecności i wywoływanie uczniów do odpowiedzi nie po nazwisku a po numerze z dziennika było w pierwszym okresie niemal powszechne. Wielu dyrektorów polskich szkół dzwoniło do Ministerstwa Cyfryzacji z pytaniem czy na uroczystościach szkolnych można posługiwać się nazwiskiem ucznia wręczając świadectwo z wyróżnieniem. Oczywiście, że można. RODO dotyczy danych w systemach lub zbiorach i nie ogranicza relacji międzyludzkich. Szkoła ze swojej istoty (także wiele innych urzędów) przetwarza dane osobowe (nauczycieli, rodziców, uczniów). Błędną interpretacją dzieci i młodzież pozbawiono podmiotowości, zostali numerami. W Polsce szczególnie takie postępowanie nasuwa złe skojarzenia. Nazwiska stracili także pracownicy niektórych firm. Usunięto je z tabliczek widniejących na drzwiach biur bądź nazwiska zastąpiono na nich numerami przypasanymi pracownikom.. RODO tego nie nakazuje, a w praktyce pracownicy i tak zwracają się do siebie po nazwisku bądź imieniu a nie operują numerami.

                        Lepiej nie eksponować okładek książek, bo RODO

Reklama

   W jednej z placówek promujących czytelnictwo w powiecie kaliskim miała miejsce poważna i długa dyskusja na temat czy promując na stronie Internetowej placówki nowo zakupione książki można zamieścić scan czy też zdjęcia okładek. Zastanawiano się czy aby na to nie potrzebna byłaby zgoda projektanta okładki. Padła propozycja, że będzie bezpieczniej jak zamieści się tylko zdjęcia grzbietów książek! Na szczęście u większości dyskutantów górę wziął zdrowy rozsadek.

                                RODO w przychodniach służby zdrowia

Reklama

    Kaliskie przychodnie także kierują się przepisami RODO ale bez szczególnego wariactwa. Widać to szczególnie przy rejestracji. Przestrzega się zasady by obsługiwana była tylko jedna osoba, a pozostałe przebywały w strefie oczekiwania. Niemniej zdarzały się w przeszłości sytuacje w jednej z przychodni, w której kazano pacjentom podawać dane osobowe na karteczce aby inni nie słyszeli. A tak na poważnie w przychodniach RODO przestaje obowiązywać już pod drzwiami gabinetów lekarskich. Cienkie, niewyciszone drzwi i w dodatku spora szpara między ich dolną krawędzią a podłogą powodują, że oczekujący w kolejce pacjenci słyszą niemal wszystko co dzieje się za drzwiami gabinetu. Ciekawscy usłyszą nie tylko nazwisko pacjenta ale także przebieg niemal całej wizyty.

                           Nie dowiesz siew którym szpitalu jest twoje dziecko

Reklama

   Na stronie www.bezptprwanik.pl/absurdy - rodo znajdziemy szereg wręcz niewiarygodnych zachowań urzędników, którzy poprzez błędną interpretację przepisów RODO mnożą  absurdalne do sytuacje. Oto jeden z nich. Autokar wiozący uczniów na wycieczkę w góry uległ wypadkowi. Niektórzy rodzice nie mogli uzyskać telefonicznie informacji, do którego szpitala trafiły ich dzieci. Pracownicy szpitali zasłaniali się, oczywiście, RODO. O ile miałoby to sens w przypadku zapytania się recepcjonistki w szpitalu o dane wszystkich pacjentów znajdujących się w placówce, o tyle udzielenie informacji, czy konkretny pacjent (którego dane rodzice przecież podali) jest nie tylko legalne, ale po prostu ludzkie (tamże).

                        RODO przekleństwem niepełnosprawnych w Krakowie

Reklama

   To co wymyślono w Krakowie trudno określić innym słowem jak kompromitacja urzędników i prawników obsługujących urząd. Przed wejściem w życie przepisów RODO niepełnosprawni kierowcy w Krakowie aby otrzymać zniżkę na abonament parkingowy w strefach płatnego parkowania składali wniosek zawierający informację dlaczego jest osobą niepełnosprawną. W nowej sytuacji zaczęto stosować regułę, że w świetle przepisów RODO urzędnikom nie wolno gromadzić informacji dlaczego dana osoba jest niepełnosprawna. Twierdzono, że nie mogą przetwarzać  takich informacji. Kiedy z tego powodu zrobiło się zamieszanie z początku wcale nie zmieniono interpretacji, po prostu przestano przyjmować wnioski!

                                      Przez  RODO  zamknięto cmentarz

Reklama

   Nie tyle przez RODO, co znowu przez kuriozalną interpretację przepisów. Na nagrobkach najczęściej umieszczane dane zmarłego jego imię, nazwisko data urodzenia i śmierci. W jednym z miast administrator cmentarza zorientował się, że cześć kwater została wykupiona, postawiono nawet grobowce, na tablicach widnieją wspomniane dane bez daty śmierci, bo właściciele kwater jeszcze żyją. Reakcja administratora była natychmiastowa. W ramach ochrony danych osobowych tych ludzi zamknął cmentarz. Na szczęście na trzy dni wystarczyły by zrozumiał swój błąd. Absurdów nie brakuje. Dobrze jeśli ich twórcy potrafią  się z nich szybko wycofać. Gorzej jeżeli tafią się tacy, który swoją niewiedzę czy też obawę przed  odpowiedzialnością będą tłumaczyli jednym argumentem, nie podam, nie przekażę, bo nie pozwala na to RODO.

Grzegorz Pilecki

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-02-24 11:00:17

    Przez te absurdalne unijne przepisy w kaliskim okrąglaku zniknęły z drzwi poradni specjalistycznych tabliczki z nazwami poradni. Ci pacjenci, którzy od dłuższego czasu korzystają z danej poradni dają sobie radę, ale ci którzy po raz pierwszy to błąkają się po korytarzach. Czy to ułatwia nam życie ????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-03-15 07:05:06

    Przepisy nie są absurdalne - wystarczy przeczytać RODO - tylko ich interpretacją zajmują się nieodpowiednie osoby. Jest też tak, że boimy się kontroli. Pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości