Reklama

Wędkarstwo: Będzie drożej, ale czy będzie lepiej?

04/01/2020 07:00

 Minął kolejny rok naszych wędkarskich przygód. Co przyniesie ten nowy 2020? Na pewno - bo to już wiemy - kolejne podwyżki opłat za wędkowanie. Choć większość z nas ma świadomość że wszystko drożeje, zastanawiające jest jednak, dlaczego wzrost opłat jest tak znaczny, aż o 20 zł w stosunku do roku minionego. Analizując ceny wędkarskich opłat w okresie 5 lat można dojść do wniosku, że analizy rządowe dotyczące wzrostu cen towarów i usług na rynku krajowym są albo zakłamywane - ponoć nic nie drożeje - albo przedstawiciele zarządów wędkarskich mają zupełnie inne na ten temat zdanie, i przygotowują się do cenowej apokalipsy. 

  W roku 2015 opłata wynosiła 185 zł. Rok 2016 przyniósł podwyżkę o 5 zł (190 zł).  Następna podwyżka była troszkę większa 2017 - 206 zł. 2018 - 210 zł. W minionym roku płaciliśmy 230 zł, a w obecnym 250. Na przestrzeni 5 lat opłata wzrosła zatem o 65 zł co stanowi 35 proc. 

  Warto poznać również składniki tych opłat. Składają się na nią: składka członkowska oraz składka na ochronę i zagospodarowanie wód (OiZW). Podział środków ze składki członkowskiej dzielony jest na 3 części. 45 proc. tej opłaty pozostaje w Okręgu, 45 proc. wraca do Kół, a 10 proc. pozyskuje Zarząd Główny w Warszawie. Opłata na OiZW w całości trafia do Okręgu. Składka członkowska w omawianym okresie wzrosła do 100 zł, natomiast na OiZW  do 150 zł. Pomijając opłaty ulgowe i uczniowskie, w roku 2019 pełną składkę na OiZW zapłaciło 7108 wędkarzy. Dało to kwotę 995 120 zł. Nie należy się zatem dziwić, że kwota ponad miliona zł (dodać należy opłaty ulgowe i uczniowskie), przeznaczana w całości na OiZW, wzbudza tak wielkie emocje wśród wędkarzy, którzy domagają się informacji o tym, w jaki sposób i na co te pieniądze są wydawane.  Kto decyduje, i w oparciu o jaką wiedzę, gdzie zostanie zakupiony materiał zarybieniowy? Kto decyduje o ilościach wpuszczanych ryb do zbiorników, które są własnością PZW lub dzierżawione od właścicieli prywatnych. 

  Pośród wielu wpisów na stronach internetowych kół, spora ich ilość wciąż odwołuje się do braku informacji na temat zarybień. To zastanawiająca sytuacja. Dlaczego Zarząd Okręgu tak bardzo się wzbrania przed umieszczeniem takiej informacji na swojej stronie internetowej?  Jeśli chodzi o wody dzierżawione od Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie (PGWWP), sprawa jest - tak się przynajmniej wydaje - prosta. Przedstawiciele tej instytucji bardzo restrykcyjnie przestrzegają ilości wpuszczanych ryb, w zgodzie z ilościami zapisanymi w operatach wodnych. Wody, które są własnością PZW i te dzierżawione od innych właścicieli, już takimi ograniczeniami nie są objęte. I może tu leży przyczyna niechęci naszych okręgowych działaczy do umieszczania informacji na ten temat w internecie. Bo jak mogliby zareagować wędkarze, gdyby okazało się, że do wód np. Murowańca wpuszczono 500 kg karpia, a do „tynieckiej kałuży” 2000 kg? Jest to jedynie pewien przykład, bo nie ma dokładnej informacji na temat wielkości zarybień. 

  To jednak wciąż za mało, i dlatego można odnieść wrażenie, że Zarząd Okręgu wciąż zastanawia się nad tym, w jaki sposób wymusić na wędkarzach dodatkowe opłaty. Jednym z takich pomysłów (wdrożonym w roku ubiegłym), jest dodatkowa opłata za wędkowanie z łodzi. Może następna będzie dotyczyła długości wędzisk. Ciekawe ile będą płacili posiadacze „tyczek”. Pomysłowość dotycząca większej ściągalności pieniędzy od wędkarzy pośród naszych przedstawicieli we władzach Związku, jest olbrzymia, a ponieważ wiedzą, że wędkarze nie mają innego wyboru, wyciskają nasze skarbonki na wiele sposobów. 
Polski Związek Wędkarski zrzesza - dane ze strony Zarządu Głównego za rok 2019 - ponad 600 000 członków. Z samego 10 proc. odpisu ze składek członkowskich (przy dużym zaokrągleniu) do kasy Zarządu Głównego wpłynęło około 5 400 000 zł. To dość duże pieniądze. Dla wielu z wędkarzy - niewyobrażalne. Czy powinniśmy się zatem dziwić, że „o stołki” i stanowiska trwa tak zażarta walka? A skoro walczy się na „górze”, istnieje duże prawdopodobieństwo, że podobna walka toczy się w Okręgach, i niestety w niektórych Kołach, szczególnie tych dużych, bo te 100 - 200 osobowe, odpisy ze składek mają niewielkie. Wiele wiadomości nie dociera do szeregowych wędkarzy, a rozmowy „na ważne” tematy odbywają się w zaciszu biur i nigdzie poza nie, nie wychodzą. Struktury organizacyjne PZW tworzy ok. 2500 kół wędkarskich w 42 Okręgach, jako jednostkach terenowych. Wyobraźnia nie ogarnia jakimi pieniędzmi zarządza się w PZW.

  Aby jednak nie wchodzić w Nowy Rok z nastawieniem pesymistycznym, widać - maleńkie, bo maleńkie - dobre zwiastuny. Do Zarządu Okręgu, po wielu latach braku przedstawiciela wędkarzy kaliskich w tym gremium, wszedł prezes Koła PZW Kalisz Miasto. Miejmy nadzieję, że teraz choć część informacji pojawi się w przestrzeni publicznej. 
No i wiadomość dla wielu bardzo dobra. Wreszcie udało się podpisać porozumienie z Okręgiem Poznańskim PZW, i to za niewielką dopłatę 40 zł. Dla wielu wędkarzy nie ma to jakiegoś wielkiego znaczenia, ale pamiętajmy, że są pośród nas np. spinningiści, dla których „duża rzeka”, to wspaniała przygoda. 

Marek Grajek

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-01-05 16:56:27

    Macie aż 45 procent Odpisu?? No no my w Szczecińskim mamy minimum czyli 30 i jakoś musimy dawać radę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-01-05 17:56:09

    Gęby przy korycie trza przecież opłacić

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-01-05 19:37:05

    Kiedy pozbędziemy się starych Pryków w zarządach?? może wtedy będzie jedna karta PZW na cały kraj.
    Wojna się skończyła Panowie 75lat temu a w PZW dalej po staremu jak za komuny.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama