Reklama

Dopalacze wyłażą spod dywanu

13/07/2016 12:10

Likwidacja kaliskich sklepów z dopalaczami nie rozwiązała problemu. Ich sprzedaż przeniosła się do internetu i na meliny. Wśród uczniów kaliskich szkół jest ok. pół tysiąca uzależnionych od tych substancji. O wiele wyższa niż oficjalnie znana jest też liczba zgonów po zażyciu dopalaczy.

Jak przypomina podinsp. w st. spocz. Roman Szeląg, ekspert w zakresie prewencji kryminalnej, w ub. roku w kaliskim szpitalu odnotowano jeden zgon z powodu zażycia dopalaczy.
– Prawdziwa liczba jest o wiele większa. Problem polega na tym, że jako przyczynę zgonu lekarze wpisują np. zawał mięśnia sercowego, a nie to, że zgon nastąpił po zażyciu środków psychoaktywnych – mówi R. Szeląg, który od lat specjalizuje się w problematyce uzależnień.

„Amulet pogromcy wampirów”
Najnowsze badania ESPAD dotyczące uzależnień wśród młodzieży wykazały, że w przypadku uczniów trzecich klas kaliskich gimnazjów ponad 10% chłopców i blisko 5% dziewcząt przyznaje się do tego, że dopalaczy używało przynajmniej raz w życiu. W ciągu minionego roku było to odpowiednio 6,7% i 3,7%, a w ciągu minionego miesiąca – 3,9% i 1,7%. Nieco niższe, ale również niepokojące wartości uzyskano w badaniach uczniów drugich klas kaliskich szkół ponadgimnazjalnych. W tej grupie choć raz w życiu dopalaczy używało ponad 7% chłopców i 4% dziewcząt. W ciągu minionego roku było to odpowiednio 3,2% i 1,2%, a w ciągu minionego miesiąca – 1,8% i 0,6%. Najpopularniejsze okazały się produkty opatrzone takimi nazwami, jak „Talizman kierowcy”, „Amulet pogromcy wampirów”, „Talizman szczęścia” i „Amulet ochronny”. Badani wskazywali też dopalacze w postaci suszu do palenia, jak „Mocarz”, „Czarna wdowa” i „Gryzli”, mefedron, dopalacze sprzedawane w postaci kryształków („soli do kąpieli”) i przyjmowane wziewnie do nosa („migdałowy dym”). Pamiętać trzeba, że jeszcze przed rokiem w Kaliszu legalnie działały sklepy zajmujące się sprzedażą takich produktów. Dzięki wspólnym działaniom policji, władz miasta, sanepidu i innych służb sklepów tych już nie ma, co jednak nie znaczy, że zniknęło zagrożenie.

Mleko już się rozlało
– W Kaliszu pozamykano sklepy, ale mleko już się rozlało i wokół tych sklepów zaczęły powstawać meliny. Poza tym w dobie „globalnej wioski” zaopatrzenie się w dopalacze, choćby za pośrednictwem internetu, nie stanowi problemu –  dodaje R. Szeląg. Mówiąc o uzależnieniach, zwykle mamy na myśli młodzież z miasta. Zapominamy natomiast o młodzieży z podkaliskich gmin. – Powiat nigdy nie pokusił się o własne badania. Spotykam się z opinią, że moje szacunki są zawyżone. A przecież w szkołach ponadgimnazjalnych połowa uczniów pochodzi ze wsi. Z badań ogólnopolskich wynika, że dopalaczy używa również taka młodzież. Uczniowie tacy nie mają czasu na szukanie narkotyków. Często wpadają po dopalacze w drodze ze szkoły na przystanek i wywożą je do siebie na wieś. W weekendy po zabawie koło remizy można znaleźć mnóstwo opakowań po dopalaczach. Dużo młodzieży ze wsi trafia też do poradni leczenia uzależnień – podkreśla R. Szeląg.

Reklama

Więcej w Życiu Kalisza
 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości