Bez strat i z trzypunktowym zyskiem wrócili piłkarze II-ligowego KKS Kalisz z wyjazdowego meczu z Sokołem Ostróda. W najbliższą środę niebiesko-biało-zieloni podejmować będą rozpędzoną Stal Rzeszów
Sokół Ostróda źle rozpoczął nowy sezon w eWinner II lidze, przegrywając dwa pierwsze mecze. Złej passy podopieczni trenera Jarosłowa Kotasa nie przełamali również w rywalizacji z KKS Kalisz, choć to gospodarze w początkowej fazie meczu byli bardziej aktywnym zespołem i mogli pokusić się o zdobycz bramkową. Tak było m.in. w 13. minucie, gdy po dośrodkowaniu Sebastiana Rugowskiego zrobiło się gorąco w polu karnym KKS, a miejscowi domagali się nawet podyktowania rzutu karnego po tym, jak Patryk Skórecki padł na murawę, gdy interweniował Maciej Krakowiak. Chwilę później strzelał Arturo Montero, ale tuż obok słupka. Ten sam zawodnik był jeszcze bliższy zdobycia gola w 18. minucie. Wówczas dośrodkował Ernest Dzięcioł, a Hiszpan skierował piłkę głową w górny róg kaliskiej bramki. Świetnie spisał się jednak Maciej Krakowiak, odbijając futbolówkę. Na zakończenie sekwencji groźnych akcji Sokoła na bramkę przyjezdnych strzelał z narożnika pola karnego Ernest Słupski i nieznacznie się pomylił.
Na stadionie w Ostródzie szybko okazało się, że bardziej konkretna w akcjach ofensywnych jest drużyna z Kalisza. Pierwsze ostrzeżenie gospodarze otrzymali w 27. minucie, gdy na ich bramkę strzelał z około 18 metrów Michał Borecki, a Paweł Rabin uratował swój zespół od utraty gola, broniąc to uderzenie nogami. Pomocnik KKS kilka minut później wpisał się jednak na listę strzelców. Po dośrodkowaniu Adriana Łuszkiewicza obrońcy Sokoła zostawili mu tyle miejsce, że mógł z zimną krwią pokonać bramkarza. Defensywa gospodarzy nie zachowała się też najlepiej pod koniec pierwszej połowy. Tym razem piłkarze z Ostródy nie upilnowali Piotra Giela, który szansy nie zmarnował i KKS prowadził do przerwy 2:0.
Po przerwie mecz na pewno nie był porywającym widowiskiem, ale kaliszanie mogli podwyższyć wynik. W 57. minucie kontra KKS powinna zakończyć się trzecim golem. Piotr Giel idealnie zagrał do Bartłomieja Putno, którego jednak w ostatniej chwili ofiarną interwencją powstrzymał Filip Dymerski. Miejscowi próbowali strzałów z dystansu, ale próby Ernesta Słupskiego i Dominika Stępnia były nieudane.
- Początek tego meczu był w naszym wykonaniu niemrawy, ale było to spowodowane ambitną i wręcz zdeterminowaną grą rywala. Po 20 minutach opanowaliśmy sytuację na boisku, stworzyliśmy sobie okazje do strzelenia gola i je wykorzystaliśmy, a druga bramka praktycznie zamknęła mecz, bo w drugiej połowie kontrolowaliśmy to spotkanie, a myślami byliśmy już przy kolejnym meczu w środę – mówił po spotkaniu trener KKS Ryszard Wieczorek.
Warte odnotowania są jeszcze debiuty w niebiesko-biało-zielonych barwach dwóch nowych zawodników. W drugiej połowie na boisku pojawili się bowiem Hiszpan Toni Segura oraz Przemysław Stolc, mający wzmocnić kaliską defensywę. Na pewno będzie ona musiała zagrać maksymalnie skoncentrowana w najbliższą środę (18.08.) w meczu z kroczącą od zwycięstwa do zwycięstwa Stalą Rzeszów – liderem tabeli mecz na Stadionie Miejskim przy Łódzkiej rozpoczyna się o g. 18.00.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze