Piłkarze ręczni Energi MKS Kalisz znów zapisali się w historii kaliskiego sportu. Po zwycięstwach z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski oraz NMC Górnikiem Zabrze awansowali do półfinału PGNiG Pucharu Polski. Teraz czeka ich batalia o jak najlepszą lokatę w rozgrywkach PGNiG Superligi. Pierwszy mecz drugiej części sezonu już dzisiaj (środa)
Kibice, którzy wybrali się na to spotkanie, wietrzyli niespodziankę, bo tak należałoby określić wygraną kaliskiej drużyny z Górnikiem. Wszyscy pamiętali, że w I rundzie rozgrywek ligowych zabrzanie byli w Arenie Kalisz na krawędzi porażki, a bonusowy punkt zdobyli po serii rzutów karnych. W meczach 1/8 PGNiG Pucharu Polski znacznie lepsze wrażenie zrobili kaliszanie, którzy bardzo pewnie pokonali Piotrkowianina, a „Górnicy” wymęczyli wygraną we własnej hali z Zagłębiem Lubin. Ćwierćfinałowa potyczka rozpoczęła się od ostrożnej gry obu rywali, a gospodarze na pierwsze prowadzenie wyszli po sześciu minutach i trafieniu Michała Czerwińskiego. Przewagę jednej, dwóch, a nawet trzech bramek (10:7) utrzymywali do 18. minuty, gdy rywale wyrównali na 10:10 po trafieniu Rafała Glińskiego. Podobnie jak w meczu z Piotrkowianinem znakomite wejście w grę zanotował Kamil Adamski, który między 17. a 25. minutą meczu zdobył cztery bramki z rzędu dla Energi MKS. Już w pierwszej połowie obie drużyny popełniały jednak sporo błędów przede wszystkim w ataku, nie wykorzystując szybkich kontr oraz gubiąc piłkę w rozegraniu. Dobrze za to prezentowali się obaj kaliscy bramkarze, a także Mateusz Kornecki w bramce przyjezdnych. Po 11 minutach drugiej połowy wydawało się, że kaliski zespół jest w stanie zdominować ten mecz, bowiem po trafieniu Kiryła Knaziewa wyszedł na trzybramkowe prowadzenie (21:18). Jednak w ciągu ośmiu następnych minut miejscowi nie zdołali zdobyć bramki i Górnik odrobił straty. W ostatniej fazie meczu to goście wydawali się być bliżej końcowego sukcesu, bowiem w 56. minucie po dwóch z rzędu trafieniach Jana Czuwary prowadzili 25:23. Energa MKS nie dał jednak za wygraną. Do wyrównania doprowadzili Marek Szpera i Maciej Pilitowski, a fantastyczne interwencje Łukasza Zakrety nie pozwoliły rywalom na skuteczną odpowiedź. Na dodatek w 58. minucie z boiska wyleciał wspomniany Czuwara po faulu na Pilitowskim. Gospodarze zdołali opanować nerwy i wyprowadzili dwie skuteczne akcje, których bohaterem był skrzydłowy Artur Klopsteg. Zwycięstwo i historyczny awans do półfinału PGNiG Pucharu Polski stały się faktem. Tym samym piłkarze sprawili prezent swojemu trenerowi Patrikowi Liljestrandowi, który dzień wcześniej obchodził urodziny. Kibice odśpiewali „Sto lat!”, szkoleniowiec dziękował, a potem można było poznać jego wiernego przyjaciela …psa Elvisa.
Więcej w Życiu KaliszaTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze