Reklama

Nieopłacalność hodowli

24/07/2020 07:35

Będą spłacać kredyty, bo… pracowali

  Istnieje powiedzenie: „Od myszy do cesarza, wszyscy żyją z gospodarza”. Ostatnio jednak ten gospodarz sam nie ma z czego żyć, a fundament uczciwej współpracy zaczyna obracać się w pył. Jak to się dzieje?                                                

   Załóżmy, że jesteśmy hodowcą trzody chlewnej i 1 kwietnia 2020 roku kupiliśmy ważącego 30 kg warchlaka. Zgodnie z cenami na ówczesnym rynku zapłaciliśmy za niego ok. 500 zł. Poszczęściło się nam i świnia ani razu nie zachorowała. Na szczepienie i profilaktykę zdrowotną wydaliśmy tylko 10 zł. Zwierzę rosło u nas 100 dni. Przez ten czas zjadło 250 kg paszy, co kosztowało nas 250 zł.                                     

Reklama

    9 lipca 2020 roku świnia osiągnęła docelową wagę 120 kg. Zadzwoniliśmy do rzeźni, nikt nie odebrał. Z jakiego powodu? Prawdopodobnie firma dysponowała już zapasem mięsa i to niekoniecznie zakupionym od krajowych hodowców. Jak informuje nieoficjalne źródło, do Polski w lipcu dotarł transport z największej rzeźni w Niemczech, która czasowo zawiesiła działalność z powodu pandemii.                                                                                                                  

  Po wielu telefonach wreszcie jedna z ubojni zgodziła się kupić od nas tucznika. Zaproponowano nam 4,20 zł za kg żywca. Jego wartość była sugerowana cenami na giełdzie niemieckiej, gdyż, jak zauważa reprezentant Sekcji Trzody Chlewnej PZR, nie ma polskich ubojni niezależnych od firm zagranicznych. Przeciętna krajowa rzeźnia, która działa na mniejszą skalę niż firmy z Zachodu, bierze przykład z konkurencji.                                                       

Reklama

  Zgodziliśmy się na proponowaną kwotę, bo sprzeciw nie miał sensu. Za kilka dni nasz tucznik, według ustalonych standardów, miałby nadwagę i jeszcze bardziej straciłby na wartości. Wzrosłyby także wydatki na paszę.                          

   Sprzedaliśmy zwierzę. Dostaliśmy za nie 504 zł, czyli o 4 zł więcej niż na samym początku zainwestowaliśmy w samo jego kupno. Po zliczeniu wszystkich wydatków okazało się, że jesteśmy na naszej świni stratni 256 zł.           

    Pamiętajmy, że nasze kalkulacje dotyczyły tylko jednej sztuki. W Wielkopolsce, w tym także w powiecie kaliskim, rolnicy zazwyczaj mają jednak duże gospodarstwa i nie kupili w kwietniu jednej świni. Niektórzy zainwestowali w 300, inni w 450, a jeszcze inni w 1000 warchlaków.                                  

Reklama

Załóżmy, że w kwietniu kupiliśmy 420 świń. Teraz spłacamy kredyt w wysokości 107 520 zł za to, że przez ponad trzy miesiące pracowaliśmy siedem dni w tygodniu. Nasze gospodarstwo upada. Pozostaje spłacić kredyt.

Tylko jak go spłacimy, skoro pracując się traci?                                                           

Obliczenia powstały na podstawie rozmów z kilkoma hodowcami trzody chlewnej z powiatu kaliskiego.

W.B.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-07-24 09:31:46

    Zupełnie nie rozumiem już teraz skąd to bogactwo na kaliskiej wsi że fury już sie nie mieszczą w obejściach. Kradną? I dlaczego nadal głosują na pis? I kto Polakom zabrania otwierać ubojnie? Niemcy? Proszę o odpowiedź.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-07-24 10:54:13

    czy to znaczy, że Niemcy produkują taniej?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-07-24 14:22:47

    Wyborcy Dudy. Trza tak dalej głosować.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama