"Nasze działania mające na celu piętnowanie skrajnych przypadków koryciarstwa w Kaliszu wywołały poruszenie i aktywność w szeregach lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej. Czujemy w związku z powyższym potrzebę odnieść się do płynących z ich strony komentarzy i przy okazji również do opublikowanego przez GW artykułu pana redaktora Jarosa" - wyjaśnia Jakub Bartolik, rzecznik prasowy koła terenowego Razem Kalisz
Treść oświadczenia:
"Poczuliśmy się wywołani do tablicy komentarzami lokalnych radnych KO w Kaliszu w „Gazecie Wyborczej”, dlatego przygotowaliśmy nasze oświadczenie w tym temacie.
Została nam zwrócona uwaga na to, że nie atakujemy PiS i Konfederacji przez KO, ale spokojnie. Każdy, kto jest koryciarzem w Kaliszu, nie może spać bezpiecznie – przyjdzie też pora na resztę politycznej klasy Kalisza.
Po prostu KO robi to w tak bezczelny sposób, że jesteśmy w stanie te dane wyciągnąć z dnia na dzień, bez większych problemów. KO widzi patologię, którą sama uprawia od lat, a przecież to ona ma wojewódzkie stanowiska od lat, to ona ma obecnie większość sejmową i wciąż ma dużą liczbę radnych – można mieć wtedy realny, zauważalny głos.
Mimo wszystko KO zachowuje się jak złodziej złapany za rękę, usprawiedliwiając się tym, że inni też kradną, a w dodatku obraża się, że został na tym złapany. Nasze środki pochodzą od sympatyków oraz z naszych własnych wpłat, przy czym my nie jesteśmy dyrektorami z KO, gdzie Kołaciński potrafił zarabiać prawie 500 000 zł rocznie, włączając w to premię od rady społecznej szpitala kierowanej przez innego partyjniaka z KO. To pokazuje, jak nieskuteczną i bezideową politykę prowadzą tu w Kaliszu. Z takimi zasobami ludzkimi, finansowymi i własnymi mediami nie są w stanie wprowadzić własnej narracji do mediów. Nie są w stanie zadbać o podstawowe bezpieczeństwo z poziomu wojewódzkiego, bo zabierane są karetki. Nie są również w stanie zadbać o bezpieczeństwo z poziomu centralnego, gdzie zamykane są kolejne porodówki i oddziały szpitalne.
Nasza akcja kosztowała promil tego, ile Kołaciński dostawał regularnie od kolesi ze szpitala, ale priorytetem KO w Kaliszu nie jest prowadzenie polityki dla obywateli, tylko polityki zielonego Excela i kolejnych podwyżek dla frakcji dyrektorów. To, że Musielak nie dostał tej pracy, nic nie zmienia. Chodzi o fakt, że był to kolejny objaw choroby, która trawi Kalisz, o której mówiliśmy podczas naszych konferencji i na bilbordach. KO ani PiS nie mają lekarstwa na tę chorobę – mają jedynie pomysł na zmianę legitymacji z jednych na drugie.
Koryciarze z drugiej strony również nie mogą spać spokojnie, bo wiedzą już, że w Kaliszu, Ostrowie i Lesznie jest partia Razem, która jest głosem ludzi mówiących „KONIEC koryciarstwu” i mówiących wprost: „Kołaciński, oddaj mandat”.
Nie damy się wciągnąć w kolejną odsłonę walki PiS kontra KO. Nie. Stanowimy alternatywę, dla której bliskie są potrzeby wszystkich kaliszan, a nie tylko tych z dyrektorskiej frakcji. Dla nas liczą się ludzie i rozwiązania. Ludzie mają dosyć, bo jedna i druga strona czerpie korzyści z państwa – my chcemy zająć się ważnymi sprawami dla obywateli".
Razem Kalisz
Z poważaniem: Jakub Bartolik, rzecznik prasowy koła terenowego Razem Kalisz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
BO IM WCALE NIE CHODZIŁO O --DOBRO POLSKI I POLAKÓW ---TO BYŁ JAK ZWYKLE -----PĘD DO DUŻEGO I PEŁNOEGO --KORYTA !!!!!!!!
BO IM WCALE NIE CHODZIŁO O --DOBRO POLSKI I POLAKÓW ---TO BYŁ JAK ZWYKLE -----PĘD DO DUŻEGO I PEŁNOEGO --KORYTA !!!!!!!!