Ponad 330 godzin rocznie czyli 14 pełnych dni, musi poświęcić polski przedsiębiorca na „papierologię”. W tej dziedzinie plasujemy się w absolutnej czołówce światowej!
Według danych Doing Business, polski przedsiębiorca na przygotowanie, rozliczenie i opłacenie podatków – księgowość podatkową, deklaracje, ZUS/składki, VAT, CIT/PIT itp. poświęca średnio 334 godziny w roku.
Dla porównania, niemieckiemu przedsiębiorcy zajmuje to ok. 218 godzin w roku, amerykańskiemu 175 a Brytyjczykowi 114.
Warto dodać, że średnia unijna to 174 godziny co oznacza, że polski przedsiębiorca musi poświęcić na zmagania z biurokracją prawie dwa razy więcej czasu. O Estończykach nie wspominając...
Według danych Banku Światowego i raportów PwC od 2005 roku na świecie da się zauważyć stopniowy spadek czynności administracyjnych. O ile w 2005 roku średnia światowa wynosiła 302 godziny, to pięć lat później spadła do 258 a w 2019 wynosiła 233 godziny.
Podobny trend zaobserwowano w Unii Europejskiej.
W 2005 roku przeciętny unijny przedsiębiorca musiał spędzić nad dokumentami 270 godzina w roku, w 2010 – 215 a w 2019 już „tylko” 174.
W większości krajów OECD trend był więc jednoznacznie malejący dzięki cyfryzacji administracji podatkowej.
Czy w Polsce mieliśmy do czynienia z podobnym zjawiskiem? Bynajmniej... albo raczej częściowo.
W 2006 roku „papierologia” zajmowała polskiemu przedsiębiorcy aż 418 godzin w roku. Potem, do roku 2015, praca przy obróbce dokumentów stała się nieco mniej absorbująca, liczba godzina spadła do 271 ale potem, z powodu wzrostu obciążeń administracyjnych, liczba bezproduktywnych dla przedsiębiorcy godzin podskoczyła do 334.
Warto jeszcze dodać, że estońskiemu przedsiębiorcy wystarczy 50 godzin w roku aby uporać z czynnościami okołobiznesowymi. Można? (pp)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze