Reklama

Polska gwałtownie wymiera. Przyszłe emerytury zagrożone?

Miały być antidotum na problemy demograficzne kraju ale tak się nie stało. Pomimo wydatkowania ogromnych środków w ramach programów 500+ i 800+ polska demografia nadal znajduje się na równi pochyłej

W latach 90. XX wieku w statystykach urodzeń w Polsce widać było już wyraźny kryzys dzietności. Jeszcze w 1989 roku urodziło się 564 tysiące dzieci – najwięcej w całym okresie tzw. transformacji ustrojowej ale potem było już tylko gorzej. W 1995 roku na świat przyszło 433 tys. Polaków, a w 2003 – 351 tysięcy. 
Częściową poprawę odnotowano w latach 2004 – 2017, co specjaliści od demografii tłumaczą wejściem w wiek rodzicielski licznego pokolenia urodzonego w latach 80. W roku 2010 urodziło się 413 tys. dzieci ale pięć lat później odnotowano spadek do 369 tysięcy. 
W tym samym 2015 roku rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził program 500+ i po dwóch latach odnotowano dość wyraźną poprawę liczby urodzin – 402 tysiące. I kiedy mogłoby się wydawać, że  kryzys demograficzny dzięki 500+ został zażegnany, po trzech kolejnych latach odnotowano wyraźny spadek urodzeń – do 355 tysięcy. 
W 2024 roku w Polsce urodziło się zaledwie 252 tysiące dzieci – najmniej od II wojny światowej.
To odpowiedź na pytanie – czy 500+ i 800+ poprawiły demografię.

Równolegle z malejącą liczbą urodzin sukcesywnie rośnie liczba emerytów. 
Na początku lat 90. XX wieku mieliśmy ok. 5 milionów emerytów, w latach 2010 – 2020 ta liczba zwiększyła się do ok. 7 milionów a obecnie liczba seniorów dochodzi już do prawie 8 milionów. 
Innymi słowy odwraca się tzw. „piramida wieku” co z pewnością nie jest dobrą wiadomością dla obecnych 30 i 40-latków, a przyszłych emerytów. Jeżeli liczba pracujących będzie spadać, a liczba emerytów rosnąć, pojawi się coraz większa luka finansowa. A to będzie oznaczać ogromne wyzwanie dla przyszłych rządów, które staną przed wyborem: podnosić podatki, podnosić wiek emerytalny, zmniejszać emerytury albo połączyć wszystkie te trzy rozwiązania.
Reasumując: jeśli w polskiej demografii nic się nie zmieni to przyszły polski emeryt otrzyma jedynie znikomą część swoich dochodów. W ocenie Sławomira Mentzena, prezesa Nowej Nadziei, może to być nie więcej jak jedna czwarta poborów. (pp)

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/06/2026 06:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wyborca - niezalogowany 2026-06-29 07:28:53

    Dlatego potrzebni są migranci, tak jak to od lat robią na zachidzie UE, Usa czy Kanadzie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Rumpelstiltskin - niezalogowany 2026-06-29 08:53:54

    WCALE NIE TRZEBA WIECEJ LUDZI PRACUJACY NA EMERYTURY. WYSTARCZY, ŻEBY ZAROBKI BYŁ WIĘKSZE. ALE NIE SĄ I NIE BĘDĄ, PONIEWAZ PIENIĄŻKI MAJA IŚC DO KSIĘDZA, GÓRNIKA, ROLNIKA CO GO NIE SPOSÓB PO WADZE ODRÓŻNIĆ OD JEGO TUCZNIKA, TUDZIEŻ NA BZDETY TYPU PRZEKOP MIERZEI, ALBO CiPKa, CZYLI SUPERPORT LOTNICZY W SZCZERYM POLU, Z KTÓREGO NIE BĘDZIE DOKĄD LATAĆ.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kosmita - niezalogowany 2026-06-29 08:55:44

    Nam Kosmita w to graj. Dobrze to przewidzieliśmy, że gdy LUDZIAKOM odechce się dupcenia w tak dziwacznym NADWILAŃSKIM KRAIKU, to nie trzeba będzie AUTOCHTONÓW wypalać laserem i atomem, co by zdobyć przestrzeń życiową dla nas. Zresztą, takie LASEROWANIE nie ma sensu i podstaw ekonomicznych, sami za nas załatwicie ze sobą sprawę. My tylko poczekamy a czasu, to my mamy dużo i wcale nie będziemy Wam w waszych DURNOTACH przeszkadzać. Howgh!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo zyciekalisza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości